Moje wrażenie.
FCE to certyfikat potwierdzający znajomość języka angielskiego na poziomie średnio zaawansowanym wyższym (B2).
Jeden z najpopularniejszych w Polsce, bo i łatwy do uzyskania.. FCE to egzamin międzynarodowy, taka jest też jego moc: jest honorowany przez wiele instytucji (zarówno polskich jak i zagranicznych) .
Niewątpliwą zaletą jest jego bezterminowość- nie przedawnia się, a kwalifikacje są przyznawane "dożywotnio".
Potwierdza znajomość języka na komunikatywnym poziomie, jest cenny dla pracodawców i inwestorów.
Na wielu uczelniach zalicza lektorat lub końcowy egzamin z języka angielskiego. Może dawać wejście na zagraniczne uniwersytety, przy ocenie A lub B i kursie pedagogicznym daje uprawnienia do nauczania języka angielskiego w klasach nauczania początkowego. :)
Składa się z pięciu części.
- Reading – czytanie ze zrozumieniem (1 godz.)
- Writing – pisanie (1 godz. 20 min)
- Use of English – test gramatyczny z zastosowania struktur językowych (45 min)
- Listening – słuchanie (ok. 40 min)
- Speaking – mówienie (ok. 14 min)
Skala ocen w stosunku do uzyskanych procent z egzaminu:
A - 80% i powyżej
B - 75% - 79 %
C - 60% - 74% -oceny pozytywne
D - 55 % - 59%- oceny negatywne
E - 54 % i poniżej
Za każdą z pięciu części testu można uzyskać maksymalnie 40 punktów. Łączna maksymalna liczba punktów to 200. Aby zaliczyć egzamin należy uzyskać łącznie, co najmniej 120 punktów, czyli 60%.
Przygotowanie
FCE jest egzaminem o bardzo charakterystycznym układzie zadań i określonym schematem ich rozwiązywania.
Można się go nauczyć tylko dzięki dziesiątkom albo nawet setkom godzin poświęconym na rozwiązywanie próbnych testów o tej samej strukturze.
Polecam grupowy kurs językowy nakierowany na zdawanie certyfikatu, ewentualnie kupno książek i pracę własną w domu. Druga rzecz: znajdźcie sojusznika. Przechodziłam przez to, i teraz bardzo doceniam. Motywacja niesamowicie wzrasta jeśli uczy się z tobą twój przyjaciel/przyjaciółka i razem pniecie do określonego celu. Nie mówiąc o poczuciu bezpieczeństwa i komfortu przy zdawaniu egzaminu który pojawia się przy obecności bliskiej osoby. Mi osobiście obecność Ani bardzo pomogła, i zredukowała 40% stresu. Szczególnie, że miałyśmy szczęście zdawać razem speaking, który swoją drogą poszedł mi najlepiej.
Nauka własna
Taka jest przykra prawda. Przykra lub nie, bo ja z czasem polubiłam codzienne rozwiązywanie zadań: wtedy, kiedy zaczęły mi coraz lepiej wychodzić. Nie rezygnujcie z tego. Systematyczność daje poczucie bezpieczeństwa i stabilnego przygotowania. Zrozumiałam to zbyt późno, i dlatego moje przygotowania trwały dwa lata, a nie rok.
Powtórki
Miałam sprytny plan nauczenia się kilku fajnych wyrażonek, żeby zabłysnąć przy mówieniu. Oczywiście kilka wieczorów przed egzaminem. I nauczyłam się!
Problem był taki, że jak siadasz przed egzaminatorem z głowy znika wszystko poza rzeczami, które zostały tysiąc razy wbite w głowę.
Błyskotliwe słówka staną się nieuchwytne, jeśli nie używaliście ich wcześniej w naturalnej rozmowie albo nie wyćwiczyliście ich na zicher.
Wymogi egzaminacyjne
Speaking part ma ograniczenia dotyczące ilości słów. Trzeba na to uważać, gdyż przekroczenie granicy skutkuje niezaliczonym egzaminem. Sama spędziłam 3/4 czasu skreślając to, co wcześniej napisałam, aby się zmieścić w limicie. Taki nawyk z rozszerzonego polskiego - human power.
Zdawanie certyfikatu
Niektóre szkoły językowe rozbijają zaliczenie poszczególnych części na dwa dni. Ja zdawałam certyfikat w Szkole Językowej Lang a wszystkie egzaminy odbyły się jednego dnia. Szczerze mówiąc nie byłam z tego powodu zachwycona: bądź co bądź to jest kilka godzin maksymalnego skupienia.
Jednak okazało się, że ten wybór był bardzo dobry: egzamin pisało się bardzo szybko, a kilkunastominutowe przerwy w zupełności wystarczały, żeby zregenerować siły. Myślę, że jakbym pisała egzamin dwa dni stres by się podwoił co negatywnie wpłynęłoby na wynik. Jak zacznie się rozwiązywać pierwsze części dalsze przychodzą dużo łatwiej. Ostatnia część: najczęściej speaking jest przeprowadzany po dłuższej przerwie.
Decyzja będzie zależeć od Waszych prywatnych preferencji, ale warto nad kwestią -kiedy? dokładnie się zastanowić.
Kiedy zdawać?
Ja przygotowywałam się do FCE przez rok w Warsaw Study Centre, ale podeszłam do tematu lekceważąco i do egzaminu nie podeszłam. W międzyczasie nasz native, Frank Duffy, najlepszy nauczyciel języka jakiego kiedykolwiek miałam odszedł z WSC.
Uznałam więc, że kontynuowanie nauki w grupie z innym nauczycielem jest bez sensu i przez rok ja i Ania miałyśmy zajęcia indywidualne w Euro Lingua, raz w tygodniu po półtorej godziny.
Myślę, że do egzaminu powinno się przystąpić wtedy, kiedy czujemy się dosyć pewni, przygotowani, oswojeni z typem zdań i uzyskujemy wyniki z próbnych testów na podobnym, dobrym poziomie (70-80%).
Zdałam na ocenę B, która określa poziom C1. Najlepiej poszedł mi speaking i listening, reszta na nieco niższym, ale równym poziomie.
Oto kilka polskich firm uwzględniających certyfikat FCE przy rekrutacji pracowników:
- Bertelsmann Media Sp. Z o.o.
- British Airways
- Coca-Cola
- GFK Polonia Sp. z o.o.
- Kraft Foods Polska S.A.
- Mennica Polska
- Panasonic Polska sp. z o.o.
- Polish Transport Holdings Sp. z o.o
- Polska Grupa Farmaceutyczna S.A.
- PPUO Poczta Polska
- PTK Centertel
- Tesco Polska Sp. Z o.o.
- Totalizator Sportowy Sp. z o.o.
- TNS OBOP
- Zakłady Chemiczne POLICE S.A.
Jeśli macie jakiekolwiek pytania zadajcie je w komentarzach albo na mojej facebookowej stronie. Na wszystkie postaram się odpowiedzieć w ramach moich możliwości i kompetencji.
https://www.facebook.com/pages/Subiektywna/883158585048776?fref=ts
Do boju... i powodzenia!