"Pół żartem pół serio", "Słomiany wdowiec" i "Nie ma jak show" pod lupą
Miejsce 1!
"Pół żartem, pół serio"
"Some like it hot"
Ten film zachwyca mnie pod każdym względem. Jest lekki, niezobowiązujący, a dość komiczna akcja naprawdę interesuje. W produkcji wykorzystano śmieszność przemyślany sposób: nie jest cukierkowa ani przesadzona; dzięki temu nie traci na wartości.
Oczywiście należy też wspomnieć o genialnej obsadzie aktorskiej, która według mnie spisuje się świetnie.
Reżyseria: Billy Wilder
Film uzyskał sześciokrotną nominację do Oscara w 1959 roku za reżyserię, produkcję, scenariusz, zdjęcia
oraz kostiumy. Jack Lemmon uzyskał nominację za najlepszą rolę męską.

"Nie ma jak show"
"There's no business like show business"
Fabuła jest w porządku, nie jest powiązana z prywatnym życiem Marylin.
Ładny film nastawiony na Monroe, ale nie o niej.
W rolach głównych: Ethel Merman, Donald O'Connor, Marylin Monroe
Reżyseria: Walter Lang
Miejsce 3.
"Słomiany wdowiec"
"The seven year itch "
Monroe jest ładna, ale (tym razem) zbyt mocno naiwna. Jest dobra, ale nic z tego nie wynika.
Właściwie nic z niczego nie wynika.
Akcja rozgrywa się w jednym miejscu, i według mojego odczucia tkwi w fazie wstępu.
Rozwinięcia, zakończenia czy punktu kulminacyjnego próżno szukać. Razi fakt, że w filmie uwaga przykuwana jest do błahostek: to, że bohaterka podczas kąpieli w wannie włożyła duży palec u stopy do kranika, i się martwi, lub że kwiatek spadł i doniczka się rozbiła.
Nie jest to film mocno symboliczny i przeznaczony do analiz, więc nie za bardzo wiadomo jak się w tym odnaleźć.
W rolach głównych: Marylin Monroe, Tom Ewell
Reżyseria: Billy Wilder

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz